Jarocin. Więcej obowiązków, mniejsze pensje
Trzy kobiety, które przyjechały do porodu, nie wiedziały jak mają dostać się do szpitala. Jednej z nich pod drzwiami do szpitala odeszły wody płodowe. Wszystko przez to, że coraz więcej obowiązków za coraz mniejsze pieniądze mają pracownicy Szpitalnego Oddziału Ratunkowego.
Od niedawna muszą też otwierać drzwi pacjentom chcącym w nocy dostać się do szpitala. Od kwietnia stracą dodatek, który stanowi 20 do 30 proc wynagrodzenia. Grożą odejściem z pracy, jeśli zarząd nie utrzyma wynagrodzeń na obecnym poziomie.
1.700 zł
tyle brutto miesięcznie zarabia pielęgniarka
z 18-letnim stażem na SOR-ze
do 150 zł
tyle za godzinę zarabia
lekarz przyjeżdżający
89
pacjentów w ciągu doby obsługiwała pomoc
wieczorna, większość przypadków to zastrzyki
Były już trzy przypadki rodzących kobiet, które nie wiedziały jak mają dostać się do szpitala. Jednej z pań zdążyły już odejść wody płodowe. - Kobieta w dziewiątym miesiącu ciąży przyjechała do porodu. Nie wiedziała chyba, że ma nacisnąć guzik od domofonu i zauważyliśmy na monitorze, że ktoś chodzi pod drzwiami i dopiero wtedy wzięliśmy ją do środka. Zaczynała już rodzić - opowiadają pracownice Szpitalnego Oddziału Ratunkowekgo przy Szpitalu Powiatowym sp. z o.o. w Jarocinie. To efekt nałożenia na pracowników SOR-u dodatkowych obowiązków przez zarząd placówki.
Pracownikom Szpitalnego Oddziału Ratunkowego zostanie obniżone wynagrodzenie. To efekt obcięcia dodatku funkcyjnego przez zarząd szpitala. - Takiego zapisu nie ma w żadnej ustawie, ale szpital powinien się kierować własnym regulaminem wynagrodzeń - mówi Sławomir Zieliński, zastępca przewodniczącej Zarządu Organizacji Zakładowej Związków Zawodowych Pielęgniarek i Położnych. Władze szpitala zlikwidują dyspozytorom medycznym dodatek za pracę w pomocy doraźnej, wynoszący 20 procent odstawy wynagrodzenia. Kadra pracująca w zespołach wyjazdowych karetek pogotowia odczuje te cięcia jeszcze bardziej, bo ich dodatek wynosił aż 30 proc. podstawy wynagrodzenia. - Dla niektórych będzie to nawet jedna czwarta wynagrodzenia. W zależności ile kto ma dodatkowych dyżurów, to te proporcje się zmienią - mówi Sławomir Zieliński, szef Związków Zawodowych Pielęgniarek i Położnych przy Szpitalu Powiatowym w Jarocinie sp. z o.o. Pracownikom zabierze się w ten sposób od 300 do ponad 500 zł.
Nie ma takiego zapisu
Tłumaczenie zarządu jest takie, iż nowa ustawa o działalności podmiotów leczniczych nakazuje likwidację wspomnianego dodatku. Natomiast w rzeczywistości sprawa wygląda inaczej. Otóż w ustawie na próżno szukać zapisu, iż dodatek dla kadry Szpitalnych Oddziałów Ratunkowych ma być zlikwidowany. - Ustawa nic nie nakazuje. Ustawa nie mówi nic o dodatku. Te dodatki, które mamy, mieliśmy wypłacane cały czas na podstawie regulaminu wynagradzania. Był on tak stworzony jeszcze za czasów publicznego szpitala. Natomiast spółka prawa handlowego ma to do siebie, że sama tworzy zasady zatrudniania i wynagradzania. Nie może być on gorszy niż kodeks pracy, ale może być ciut lepszy. Z tym nie zgodziły się trzy związki zawodowe działające w jarocińskim szpitalu - tłumaczy Sławomir Zieliński.
Przy okazji innych podwyżek płac w szpitalu pracownicy SOR-u dostawali nieco mniej, niż na innych oddziałach. Wg Zielińskiego tłumaczono to właśnie tym, iż zatrudnieni na SOR-ze otrzymywali 20 lub 30 procentowy dodatek za pracę w pomocy doraźnej. - Uważamy, że takie działanie jest bezcelowe, bo przygotowywana jest nowelizacja w ustawie, która przywraca te dodatki, niezależnie od tego, czy podmiotem jest zakład publiczny czy niepubliczny - mówi związkowiec.
W Szpitalnym Oddziale Ratunkowym przy Szpitalu Powiatowym w Jarocinie sp. z o.o. pracuje 58 osób. Ich wynagrodzenia od kwietnia mają zostać drastycznie obcięte. Dostaną o jedną czwartą, a w niektórym przypadkach nawet o jedną trzecią mniej niż do tej pory. - Ja stracę 3.900 zł w skali roku. Koledzy z zespołów wyjazdowych nawet ponad 6 tysięcy - mówi pielęgniarka ze Szpitalnego Oddziału Ratunkowego. - Wychodzi tak jak byśmy dwa miesiące w roku mieli pracować za darmo - dodaje wykwalifikowany ratownik medyczny, pracujący w zespołach wyjazdowych. - Nie żądamy podwyżek, ale utrzymania wynagrodzeń na dotychczasowym poziomie. Nie musi to być w formie dodatku, ale wyrównania. Chcemy mieć pensje na tym samym poziomie - mówi Sławomir Zieliński.
Wchodzą po kawę i nocleg
Personel SOR-u od jakiegoś czasu ma dodatkowe obowiązki. Sekretarki zasiadające w konsoli przy głównym wejściu do szpitala pracują tylko do godz. 14.30. Wieczorem główne wejście do szpitala jest zamknięte, a teren przy wejściu jest monitorowany. Pacjent chcący wejść do środka dzwoni domofonem. Drzwi mają mu otwierać pracownicy SOR-u. - Kiedyś sekretarki były w soboty, niedzielę, święta, pracowały też wieczorami. Teraz drzwi otwieramy my. 70-80 razy w ciągu nocy niezależnie od tego, czy ktoś wchodzi czy wychodzi. Najzwyczajniej w świecie nie mamy na to czasu. Jak się nic nie dzieje, to ja mogę podejść do tych drzwi, odebrać domofon i pokierować pacjenta właściwie. Ale jak coś się dzieje i mam czas tylko, żeby nacisnąć guzik, to pacjenci wchodzą i stoją w hallu, bo nie wiedzą, gdzie mają iść. Są zdezorientowani - opowiada pracownica SOR-u. Pracownicy dodają, iż nie chcą otwierać drzwi, bo nie należy to do czynności medycznych powinni być od tego inni ludzie. Dochodzi do kuriozalnych sytuacji. Kobiecie odchodzą wody płodowe pod drzwiami do szpitala. Ktoś inny dzwoni domofonem, udając chorego, po czym wchodzi do szpitala tylko po to, aby wziąć sobie kawę z automatu stojącego w holu. Zdarzają się przypadki, że bezdomni spędzają noc w szpitalnej toalecie.
Pracownicy SOR-u biorą również nie lada odpowiedzialność pilnując tzw. „konsoli”. Znajdują się tam klucze do wszystkich pomieszczeń, w tym pracowni, gdzie przeprowadzane są badania. W niektórych stoi sprzęt wart kilkaset tysięcy złotych.
Obecne umowy o pracę kończą się 31 grudnia. Wszystkich obowiązuje trzymiesięczny okres wypowiedzenia. Obcięcie dodatku ma dotknąć ratowników i pracowników Szpitalnego Oddziału Ratunkowego od 1 kwietnia. Pracownicy są zdeterminowani. Zapowiadają, że nie będą pracować na nowych warunkach. Zarówno zarząd szpitala, jak i powiat stanie w obliczu tego, że w kwietniu nie będzie miał kto obsługiwać SOR-u. - Nikt z nas nie przyjmie pracy na nowych warunkach. Nikt nie zgodzi się pracować za mniejsze pieniądze przy zwiększonych obowiązkach - zapowiadają pracownicy. Zarząd szpitala dał im czas na zastanowienie się nad nowymi umowami do połowy lutego. Jeszcze przed świętami zatrudnieni w SOR-ze ratownicy i pielęgniarki wyrazili jasno swoje stanowisko. Albo będą wynagradzani tak jak dotąd, albo odchodzą. I to nie jest prima aprilis.
Tomek Słaboszewski
Źródło: zyciejarocina.pl
| « poprzednia | następna » |
|---|
Dodaj komentarz
Uwaga! Komentarze są prywatnymi opiniami Czytelników, za które redakcja nie ponosi odpowiedzialności. Jeśli jakikolwiek komentarz narusza obowiązujące prawo lub zasady współżycia społecznego, prosimy o kontakt. (KONTAKT)
Galeria ratownicza - ostatnio dodane

Przyczepa katas...

Przyczepa katas...

Karetki są wszę...

Ratowniczy torcik

Ratownictwo ele...
Galeria ratownicza - ostatnio komentowane

Oświetlenie

Młodzieżowa Aka...

Kalambury

Ambulance vs death

Uczestnicy szko...
facebook.com/ratownik.med
Panel logowania
| STRONA GŁÓWNA - AKTUALNOŚCI - FORUM - GALERIA - KONTAKT - SPOŁECZNOŚĆ - R E K L A M A |























RATOWNICTWO W OBIEKTYWIE
Komentarze
Obdarzmy szacunkiem tylko tych co na niego zasługują czas wyrzucić mydła
Smutne lecz prawdziwe twe ostatnie zdanie
Kanał RSS z komentarzami do tego postu.