Wbrew zapowiedziom władz w czasie Euro 2012 europejski numer ratunkowy 112 nie będzie działał w pełni. Po wybraniu tych cyfr połączeni zostaniemy ze strażą pożarną.
Ministerstwo do spraw Sytuacji Nadzwyczajnych przyznaje, że to ono odpowiada za wprowadzenie tej usługi, ale - jak tłumaczy - prawo jest niedoskonałe i dlatego nie można było jej uruchomić i zrealizować zawartych kontraktów. Teraz trzeba przeprowadzać nowe przetargi.
Oleh Cicak z Ministerstwa do spraw Sytuacji Nadzwyczajnych wyjaśnił, że docelowo dzwoniąc na numer 112 powinniśmy się dodzwonić do specjalnego centrum, gdzie osoba przyjmująca telefon decydowała do jakiej służby ratunkowej nas skierować. Ponieważ nie udało się tego zrobić na czas, ustalono, że w czasie Mistrzostw, specjalnie dla obcokrajowców, którzy nie znają ukraińskich numerów ratunkowych, będzie można dzwonić na 112, ale rozmowa zostanie automatycznie przekierowana na numer 101,czyli numer ukraińskiej straży pożarnej.
|
Na kłótnie małżeńskie, na pijanego sąsiada i niespodziewaną gorączkę wzywane jest pogotowie ratunkowe.
Sporo mamy nieuzasadnionych wezwań – przyznaje Jadwiga Romejko z Wojewódzkiej Stacji Pogotowia Ratunkowego w Łomży. Przykłady niepotrzebnych próśb o karetkę można mnożyć.
Bo żona nie mówi
Zdarzyło się, że mężczyzna wezwał pomoc dla żony, która przestała mówić. Z rozmowy wynikało, że może to być udar, a tymczasem pani nic nie było. Jedynie obraziła się na męża i nie chciała z nim rozmawiać. – Kłótnie rodzinne i upojenia alkoholowe są na porządku dziennym – mówi Romejko.
– Pamiętam też wezwanie do porodu, które okazało się żartem – opowiada Beata Chludzińska z Centrum Powiadamiania Ratunkowego w Łomży – Z głupimi dowcipami dzwoni nie tylko młodzież, ale też dorośli.
Reprezentujący Nowy Szpital w Nakle i Szubinie zespół ratowników z Kcyni okazał się najlepszy w VII Otwartych Mistrzostwach Śląska w Ratownictwie Medycznym Jura 2012, które odbyły się w dniach 9-12 maja w Huciskach. Wyprzedził drużyny Świętokrzyskiego Centrum Ratownictwa Medycznego w Kielcach i Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego nr 3 w Rybniku. Do rywalizacji stanęło w tym roku 19 zespołów.
W pomysłowych symulacjach ratownicy zastępowali dyspozytorów pogotowia, udzielali pomocy kłusownikowi postrzelonemu przez pijanego kolegę (w dodatku, nieuważny rolnik opryskał leżącą w zbożu ofiarę środkiem ochrony roślin), spieszyli na skraj lasu, gdzie pędzący rowerzysta wpadł w grillujące towarzystwo. W nocnej, niesamowitej scenerii ogrodzienieckiego zamku ratowali powieszonego w wieży samobójcę, a na zawierciańskim stadionie selekcjonowali i opatrywali ofiary zbiorowego wypadku komunikacyjnego. Sprawdzianem sprawności i siły fizycznej był atak na wspinaczkowa ściankę i przepychanie przez piasek quada z poszkodowanym na przyczepce.
Kolejne zamieszanie z pogotowiem ratunkowym w Białymstoku. Są dwie placówki, ale tylko jedna może ratować życie.
A przekonała się o tym nasza Czytelniczka, która usiłowała wezwać pomoc do mamy, która zasłabła.
- Zadzwoniłam na numer 999. Powiedziałam o wszystkich objawach. O dusznościach, o bólu w klatce piersiowej, o skokach ciśnienia. Mieszkamy na Dziesięcinach, więc pani dyspozytorka powiedziała, że pomocy powinnyśmy szukać w placówce przy ulicy Miłosnej. A tam jest tylko telefon stacjonarny, który akurat przez dłuższy moment był zajęty - opowiada kobieta.
Więcej: bialystok.gazeta.pl
Policjant instruował przez telefon matkę noworodka jak wykonać sztuczne oddychanie.
Do dyżurnego komendy policji w Bytomiu zadzwoniła przerażona matka miesięcznej dziewczynki, która straciła oddech. Policjant nakłonił kobietę do przystąpienia do reanimacji przed przyjazdem karetki.
Przez telefon instruował ją jak wykonać sztuczne oddychanie u dziecka. Dziewczynkę udało się uratować.
Wojewódzkie Centrum Powiadamiania Ratunkowego, do którego trafiać miały wszystkie połączenia z numeru alarmowego 112 w Pomorskiem, jest gotowe od ponad miesiąca. Wciąż nie można jednak rozpocząć pracy, ponieważ brakuje oprogramowania pozwalającego na odbieranie połączeń w jednym miejscu.
Nadal nie wiadomo, kiedy zakończy się jego instalacja. Ponadto, po instalacji systemu będzie go trzeba jeszcze przetestować, co także wymaga czasu - informuje rmf24.pl
Obecnie wybierając numer 112 dodzwonimy się do jednej z komend powiatowych straży pożarnej i policji. Jeśli centrum nie rozpocznie pracy przed Euro, w trakcie turnieju trudniej będzie koordynować pracę służb ratowniczych.
Źródło: rynekzdrowia.pl
Wolontariusze, działacze i uczniowie promowali w Tarnowie ideę Polskiego Czerwonego Krzyża. Marsz ulicami miasta zorganizowano z okazji Światowego Dnia PCK i Czerwonego Półksiężyca.
Stowarzyszenie powstało w Polsce w 1919r. i jest najstarszą organizacją humanitarną w kraju. Od początku swojego istnienia prowadziło różnorodną działalność w dziedzinie ochrony zdrowia, pomocy w czasie klęsk żywiołowych oraz konfliktów zbrojnych w kraju i za granicą. Obecnie kieruje swoją działalność przede wszystkim na pomoc socjalną, organizację szkoleń w zakresie pierwszej pomocy, propaguje idee honorowego krwiodawstwa, a także zabezpiecza pod względem medycznym imprezy masowe. Zapytaliśmy uczestników marszu co wiedzą o Polskim Czerwonym Krzyżu i jak pomagają w ramach współpracy z organizacją....
Więcej: rdn.pl
W okresie wakacyjnym w Centrum Leczenia Oparzeń w Siemianowicach ma zostać oddana do użytku nowa izba przyjęć. To część inwestycji rozbudowy lecznicy, która ma zakończyć się w 2013 r.
Wykonawca rozbudowy Centrum Leczenia Oparzeń w Siemianowicach (CLO), konsorcjum firm PBO Skobud i ZRI Wodpol, przewiduje, że parter nowej izby przyjęć będzie gotowy już w czerwcu - informuje Dziennik Zachodni.
Według Justyny Glik, rzeczniczki CLO realnym terminem przenosin izby przyjęć do nowego budynku będzie czerwiec albo lipiec. Obecnie podłączana jest instalacja elektryczna oraz sieć wodno-kanalizacyjna.
Już wkrótce możemy stracić szpitalny oddział ratunkowy. Wszystko dlatego, że trafiają nań osoby, które nie powinny. Czterech na pięciu pacjentów SOR powinno szukać opieki gdzie indziej.
Jeszcze kilka lat temu zarówno w szpitalu w Kędzierzynie, jak i w Koźlu była izba przyjęć. Każdy, komu coś dolegało, mógł się zgłosić po pomoc lekarską. Dzisiaj po izbach przyjęć w dawnym rozumieniu nie ma śladu. Obecnie zajmują się one wyłącznie przyjmowaniem pacjentów na oddziały. W Koźlu, zamiast izby przyjęć, pojawił się znakomicie wyposażony szpitalny oddział ratunkowy. Na dyżurze pracuje tu dwóch lekarzy oraz ratownicy medyczni i pielęgniarki. Jest też sala dozoru ustawicznego z odpowiednią aparaturą. To znacznie wyższy poziom opieki medycznej.
Więcej: lokalna.com.pl
Od początku kwietnia trwają szkolenia załóg Lotniczego Pogotowia Ratunkowego z ratownikami Górskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego w zakresie wykorzystania technik linowych.
Dzięki temu możliwy będzie desant na linie ratownika GOPR z pokładu śmigłowca celem dotarcia do poszkodowanego w trudnym terenie górskim. Po części teoretycznej ratownicy przeszli do praktyki – uczą się specjalnego mocowania lin, komunikacji z dowódcą śmigłowca, zjazdów na linie. Zastosowanie technik wysokościowych w ratownictwie górskim wymaga przygotowania sprzętu (konfiguracja śmigłowca, zamocowanie lin) oraz doskonałej współpracy w załodze.
Szkolenia będą trwać do końca maja i obejmują siedem regionalnych grup GOPR i załogi SP ZOZ LPR z południowych baz HEMS (Sanok, Kraków, Gliwice, Wrocław).
Porozumienie o współpracy pomiędzy SP ZOZ LPR a GOPR podpisano we wrześniu 2011 roku.
Kiedy tylko zaczyna robić się cieplej, załogi karetek pogotowia obserwują wzrost liczby wyjazdów do pacjentów z problemami krążeniowymi, do ofiar wypadków drogowych czy osób tonących. Nie dalej jak w sobotę nie udało się uratować 39-latka, który utonął w niestrzeżonym zbiorniku przy ul. Mikołajczyka w Sosnowcu. Lekarze i ratownicy medyczni apelują: Nie bójmy się ratować ludziom życia!
W świetle ustawy o ratownictwie medycznym, karetka pogotowia ma średnio 8 minut w mieście i 15 minut poza miastem, żeby dotrzeć do pacjenta. Tymczasem już ponad czterominutowa przerwa w dostarczaniu płynącego wraz z krwią tlenu do mózgu może spowodować nieodwracalne zmiany w jego strukturze.
- Szybka reakcja świadka wypadku nieraz pozwoliła na uratowanie życia czy zdrowia poszkodowanego - mówi Mariola Kucybała, zastępca kierownika Wojewódzkiego Pogotowia Ratunkowego w Katowicach.
- Tak było m.in. w Siemianowicach Śląskich, gdzie w styczniu dwaj strażnicy miejscy udzielili pierwszej pomocy mężczyźnie, który miał zawał. Dzięki temu pacjent przeżył i szybko wrócił do zdrowia - dodaje Kucybała. ZOBACZ NAGRANIE Z MONITORINGU MIEJSKIEGO
|
|