Zaloguj
x
x
Zarejestruj
x

Forum Ratownicze
Galeria ratownicza
Komentarze użytkowników
Przeszukuj - Kategorie
Artykuły
Przeszukuj - Tagi

Ocena użytkowników: 5 / 5

Gwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywna
 

Specjalizacja, którą wybrałem, utrudnia nawiązanie relacji emocjonalnej z pacjentem, dlatego niewielu z nich pamiętam. Jednak są takie historie, które mnie zaskoczyły, wzruszyły i pozostały w pamięci.

Pierwsza dotyczy młodego mężczyzny po wypadku samochodowym, który został przyjęty do szpitala w ciężkim stanie. Wymagał szybkiej operacji. Do dziś pamiętam jego żonę i dwoje małych dzieci siedzących przed blokiem operacyjnym.

Podczas zabiegu doszło do zatrzymania krążenia. Mężczyzna był długo reanimowany. Wydawało nam się już, że go nie uratujemy. Jest taka stara metoda pobudzenia pracy serca, która polega na uderzeniu pięścią w klatkę piersiową.

Pamiętam jak dziś, że stoję nad stołem operacyjnym i uderzam mężczyznę w klatkę piersiową, jednocześnie krzycząc: "Wracaj! Masz żonę i dzieci!". I udało się, krążenie zostało przywrócone. Po paru tygodniach od operacji młody mężczyzna podszedł do mnie na korytarzu, uśmiechnął się i powiedział, że pamięta i że widział "z góry", jak go reanimowałem. Przytoczył nawet słowa, które wtedy wykrzykiwałem. Jak to możliwe, do dziś nie wiem. Nadal wiele zjawisk jest niezbadanych i nie można nigdy powiedzieć, że coś jest niemożliwe.

Druga historia przydarzyła mi się, gdy pracowałem na lotnisku. Zostałem wezwany do mężczyzny, który właśnie przyleciał z Ameryki i słabo się poczuł. Zacząłem od standardowej procedury: pomiaru tętna, ciśnienia, saturacji. Okazało się, że parametry są prawidłowe, a ciśnienie było aż zbyt prawidłowe, wynosiło 120/80 mmHg. Jego żona zdziwiła się, bo zazwyczaj miał 150.

Pomyślałem sobie, że najprawdopodobniej właśnie ma zawał. Spytałem go jeszcze, ile ma lat. Miał 51 lat.
Zdałem sobie sprawę, że jestem dokładnie w tym samym wieku co pacjent. Wyjąłem z apteczki tabletkę aspiryny i... odruchowo ją połknąłem, następnie, śmiejąc się sam z siebie pod nosem, podałem mu drugą tabletkę.

Czytaj więcej: wyborcza.pl

Dodaj komentarz

Komentuj, Nie obrażaj!

Uwaga! Komentarze są prywatnymi opiniami Czytelników, za które redakcja nie ponosi odpowiedzialności. Jeśli jakikolwiek komentarz narusza obowiązujące prawo lub zasady współżycia społecznego, prosimy o kontakt. KONTAKT


 

Don't have an account yet? Register Now!

Sign in to your account