Zaloguj
x
x
Zarejestruj
x

Forum Ratownicze
Galeria ratownicza
Komentarze użytkowników
Przeszukuj - Kategorie
Artykuły
Przeszukuj - Tagi
Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna

Dwujęzyczne karty czynności medycznych, zbliżone procedury, odpowiedniki leków, zakres kompetencji- wszystko to trzeba szczegółowo ustalić, by jak najlepiej wyglądała współpraca polskich i niemieckich ratowników medycznych. W Legnicy, na zaproszenie tutejszego Pogotowia Ratunkowego, gościli dziś przedstawiciele Saksońskiego Ministerstwa Spraw Wewnętrznych.

- Niedawno spotykaliśmy się po stronie niemieckiej, ustalając szczegóły współpracy transgranicznej, czyli co powinniśmy wykonywać w przypadku zdarzenia masowego na granicy. Na przykładzie wypadku autokaru omawialiśmy bardzo dokładnie, co może zrobić strona polska, a co niemiecka. Dziś przyszedł czas na rewizytę. - mówi Joanna Bronowicka, dyr. Pogotowia Ratunkowego w Legnicy.

- Jeżeli chodzi o współpracę na terenach przygranicznych - sprawa jest mocno zaawansowana. Prawdopodobnie w niedługim czasie nastąpi podpisanie pełnego porozumienia ze stroną niemiecką, gdzie zespoły ratownictwa medycznego będą mogły działać wymiennie na terenie przygranicznym. - dodaje Paweł Halik, kier. dyspozytorni medycznej w Legnicy.

Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna

Prace nad ustawą o stwierdzaniu zgonów, która ma wprowadzić do porządku prawnego koronerów, trwają od kilku lat.

Projekt był w prekonsultacjach, nie został jednak oficjalnie opublikowany. Tuż przed wyborami do opiniowania trafił natomiast projekt ustawy o zawodzie ratownika medycznego oraz samorządzie ratowników medycznych. W uwagach do niego Ogólnopolski Związek Zawodowy Ratowników Medycznych (OZZRM) zaproponował, by umożliwić przedstawicielom tej profesji pełnienie funkcji koronerów. Tym samym temat odżył.

Kontrowersyjne uprawnienie
Dyskusje o tym, by umożliwić ratownikom stwierdzanie zgonu, trwają już od dawna. Obecnie problem pojawia się, gdy pogotowie zostanie wezwane do pacjenta, który zmarł. W większości karetek nie ma już bowiem lekarzy, a ratownicy nie mają odpowiednich uprawnień.

Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna

Włocławscy ratownicy medyczni walczyli o ten zakup kilka lat. W końcu się udało i każdy zespół ma do dyspozycji profesjonalny detektor tlenku węgla. To sprzęt, który w sezonie grzewczym zwiększa bezpieczeństwo ich samych, a także pacjentów.

Tlenek węgla, potocznie nazywany czadem, jest gazem bezwonnym i bezzapachowym i wykryć go można jedynie przy pomocy specjalnego czujnika. Zatrucie nim (mogące prowadzić nawet do śmierci) objawia się m.in. zawrotami głowy oraz wymiotami. Dotychczas, kiedy ratownicy medyczni byli wzywani do osoby z takimi objawami i podejrzewali, że doszło do zatrucia tlenkiem węgla, musieli prosić o pomoc strażaków, którzy przybywali na miejsce ze specjalistycznym sprzętem.

Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna

Nieopodal Warszawy ktoś oślepił laserem Załogę Lotniczego Pogotowia Ratunkowego. Wiązka światła trafiła w twarz ratownika medycznego siedzącego obok pilotki. Sprawą zajęła się policja.

Do niebezpiecznej sytuacji doszło w sobotę około godziny 17. Śmigłowiec LPR był w drodze powrotnej z misji. Znajdował się na północny-wschód od Warszawy, nad powiatem wołomińskim, gdy jego załoga została oślepiona.

- Osoba, która świeciła laserem trafiła w twarz ratownika medycznego, który siedział z przodu z pilotem - relacjonuje w rozmowie z tvnwarszawa.pl Katarzyna Gawęda z LPR. - Pilot natychmiast po zauważeniu wiązki lasera, obróciła śmigłowiec i zmieniła kierunek lotu. Tak wyglądają nasze procedury na wypadek takich sytuacji. Załodze udało się bezpiecznie wrócić do bazy - dodaje.

Zaznacza też, że ratownik medyczny przez pewien czas nie czuł się najlepiej. - Widział powidoki, cierpiał na zaburzenia widzenia. Te dolegliwości, na szczęście, przeszły samoistnie - mówi Gawęda.

Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna

Bunt ratowników medycznych. Chcą zarabiać więcej. Czy po Nowym Roku pogotowiu nie zabraknie pracowników?

Ratujemy życie za miskę ryżu - ratownicy medyczni są już sfrustrowani swoimi zarobkami. W większości w pogotowiu pracują na kontraktach. Jak mówią, wypłaty za 120 godzin pracy w miesiącu ledwie wystarcza im na opłacenie ZUS-u i podatki. Dlatego biorą dodatkowe dyżury, nieraz wychodzi im, że pracowali nawet ponad 300 godzin w miesiącu - tylko po to, by mieć za co przeżyć. Nie chcą już tak dłużej żyć. Dlatego, gdy dyrektor ogłosił konkurs ofert na pracę dla ratowników medycznych, wielu z nich podało cenę wyższą niż ta proponowana przez pogotowie. - Za mniej pracować nie będziemy - zapowiadają.

24,50 zł brutto - to cena za godzinę pracy ratownika medycznego z licencjatem. Ci bez licencjatu dostają jeszcze o złotówkę mniej. Większość z nich w białostockim pogotowiu pracuje na kontraktach. To oznacza, że z tego, co zarobią, muszą opłacić ZUS, podatki, kupić stroje do pracy, ale też się podnieść kwalifikacje, bo takie są wymagania. A to też niemało kosztuje. - Ostatnio byłem na forum, za które zapłaciłem ponad 500 zł. Do tego dojazdy. A takich szkoleń, żeby wypełnić limit, muszę w ciągu pięciu lat odbyć z osiem, dziewięć - mówi nam jeden z ratowników.

 

Don't have an account yet? Register Now!

Sign in to your account