Zaloguj
x
x
Zarejestruj
x

Forum Ratownicze
Galeria ratownicza
Komentarze użytkowników
Przeszukuj - Kategorie
Artykuły
Przeszukuj - Tagi
Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna

Średnia miesięczna płaca ratownika medycznego Wojewódzkiej Stacji Ratownictwa Medycznego w Łodzi nieznacznie przekracza 6 tys. złotych brutto. W przypadku dyspozytora jest ona o ponad 300 złotych wyższa.

Natomiast Pogotowie Ratunkowe we Wrocławiu zapewnia na tych stanowiskach wynagrodzenia od przeszło 4 tys. złotych. W tej instytucji można otrzymać nawet blisko 7600 złotych. Z kolei w Wojewódzkiej Stacji Pogotowia Ratunkowego w Szczecinie „widełki” wynoszą 4000-6000 złotych. W branży mówi się o zróżnicowaniu płacowym pomiędzy przedstawicielami ww. zawodu i pielęgniarstwa. Właśnie ten problem skłania część osób do porzucania dotychczasowego zajęcia i podejmowania nauki na wydziałach pielęgniarskich.

Analitycy serwisu agencyjnego MondayNews sprawdzili, ile zarabiają ratownicy i dyspozytorzy medyczni. Pytania dotyczące wynagrodzeń trafiły do stacji we wszystkich województwach. Część z nich nie udzieliła odpowiedzi, m.in. zasłaniając się tajemnicą pracodawcy.

Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna

Na polsko-czeskiej granicy pacjenci są przekładani z karetek czeskich do polskich i odwrotnie. Tak było też na granicy z Niemcami, ale z zachodnimi sąsiadami udało się te sprawy uregulować.

Są miejscowości, gdzie szybciej i łatwiej jest dojechać z Czech niż z Polski, karetki jednak muszą jechać z naszej strony. Podobne ograniczenia obejmują śmigłowce ratunkowe, które latają w zasadzie tylko do granicy, a nie do najbliższego szpitala. Wiceminister zdrowia i pełnomocnik rządu do spraw państwowego ratownictwa Waldemar Kraska mówi, że Czechom bardzo zależy na podpisaniu takiej umowy, a negocjacje są na ukończeniu.

Nikolaj Lambrinow, dyrektor pogotowia w Jeleniej Górze przyznaje, że Czesi bardzo chcą takiej umowy.

Ocena użytkowników: 5 / 5

Gwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywna

5 tys. godzin w ciągu ostatnich pięciu lat – taki warunek trzeba spełnić, by zostać szefem zespołu ratownictwa medycznego. Zapis, który miał ułatwić organizację pracy w pogotowiu, wywołał jednak sporo zamieszania.

W lipcu resort zdrowia zmienił obowiązujący od zeszłego roku i przysparzający jednostkom sporo problemów wymóg posiadania pięcioletniego doświadczenia przez kierowników. Zmiany w art. 36 ust. 5 ustawy o Państwowym Ratownictwie Medycznym (t.j. Dz.U. z 2019 r. poz. 993 ze zm.) wprowadziła ustawa z 19 lipca 2019 r. o zmianie niektórych ustaw w związku z wdrażaniem rozwiązań w obszarze e-zdrowia (Dz.U. 2019 poz. 1590).

Zmieniony przepis wszedł w życie 7 września. Ratownicy jednak już domagają się jego doprecyzowania.

Zaostrza czy łagodzi?
Po zmianach kierownikiem zespołu ratownictwa medycznego (ZRM), poza lekarzem, będzie mógł być ratownik medyczny lub pielęgniarka z doświadczeniem w udzielaniu świadczeń w zespole ratownictwa medycznego (ZRM), lotniczym zespole ratownictwa medycznego (LPR) lub szpitalnym oddziale ratunkowym (SOR) w wymiarze co najmniej 5 tys. godzin w okresie ostatnich pięciu lat.

Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna

Większość pacjentów, która trafia na SOR, powinna być leczona przez lekarza rodzinnego lub w Nocnej Pomocy Lekarskiej. Jak powinien funkcjonować system ratownictwa medycznego, na czym polega system TOPSOR i co zrobić, by pacjent był dobrze zaopiekowany na SOR i w karetce pogotowia - mówi Waldemar Kraska, wiceminister zdrowia.

Niedawno został pan powołamy na stanowisko pełnomocnika rządu ds. Państwowego Ratownictwa Medycznego. Jak ocenia pan funkcjonowanie SOR-ów?

SOR-y są elementem ratownictwa medycznego. Trafiają tam pacjenci dowożeni przez pogotowie, a także ci, którzy sami się zgłaszają. Tych drugich jest więcej, choć większość z nich nie jest w stanie zagrożenia życia, ani nie uległa wypadkowi i nie powinna tam trafić.

Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna

- Dziś mam "dwunastkę", jutro idę na 36 godzin. W domu czeka na mnie 4-miesięczne dziecko - powiedział jeden z warszawskich ratowników medycznych. Jechałam wtedy karetką na SOR z podejrzeniem zaburzeń neurologicznych. W drodze na oddział rozmawialiśmy o jego pracy i kryzysie w służbie zdrowia. On mówił, ja starałam się nie skupiać na postawionej diagnozie.

To był mój pierwszy pobyt na Szpitalnym Oddziale Ratunkowym. Wokół wielu pacjentów, w większości starszych.

- Bardzo niewiele osób wie, do czego faktycznie służy Szpitalny Oddział Ratunkowy. Dziś pacjent udaje się tam, bo nie wie, gdzie indziej może zgłosić się po pomoc - zauważa Jakub Nelle, ratownik medyczny, administrator profilu "Ratownictwo Medyczne - łączy nas wspólna pasja". Niewiedza skutkuje z kolei tym, że na korytarzach SOR-ów często są tłumy pacjentów.

Według ratownika, istotne jest prowadzenie kampanii uświadamiających Polakom, w jakich przypadkach należy zgłosić się na SOR. Wtedy zmniejszyłaby się liczba chorych pojawiająca się każdego dnia.

 

Don't have an account yet? Register Now!

Sign in to your account