Zaloguj
x
x
Zarejestruj
x


Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna
 

Zdaniem wydziału zdrowia bydgoskiego ratusza, decyzja przychodni przy ul. Konopnickiej łamie prawo. Niegrzecznym pacjentom przychodni przy ul. Konopnickiej grozi skreślenie z rejestru jej klientów. To próba radzenia sobie lekarzy z coraz trudniejszymi kontaktami z pacjentami

- Chociażby w piątek mieliśmy awanturującego się pacjenta. Musieliśmy mu wypisać zwolnienie, ale on nie chciał podać swojego adresu. To jest konieczne na formularzu. Wykłócał się - opowiada Danuta Wdowiak, dyrektor Niepublicznego Zakładu Opieki Zdrowotnej przy ul. Konopnickiej na bydgoskim Szwederowie.

 

To właśnie w tej placówce pojawiła się informacja, że niestosownie zachowujący się zostaną wyproszeni.

- Nie nadużywamy tego zgodnego z prawem przywileju. Mieliśmy dwie takie sytuacje w ciągu kilku lat. Agresja pacjentów wobec personelu nie zdarza się często, ale jest. Natomiast na porządku dziennym są osoby nietrzeźwe - mówi Danuta Wdowiak.

Chcieli też wykreślić

Z zainteresowaniem do decyzji przychodni odnoszą się dyrektorzy innych placówek.

- Ciekawe, na mocy jakiego przepisu podjęli taką decyzję. My chcieliśmy wykreślić z rejestru pacjenta. Domagał się, aby pielęgniarka jeździła do niego na drugi koniec miasta, do Fordonu. Napisaliśmy do Narodowego Funduszu Zdrowia. Otrzymaliśmy odpowiedź, ale jak to w przypadku tej instytucji nie była jednoznaczna - tłumaczy Grażyna Kroll, kierująca przychodnią przy ul. Nakielskiej.

Dodaje, że do tej pory nie mieli przykrych przygód. Nie wzywali policji.

W przychodni przy ul. Planu 6-letniego z niedowierzaniem przyjmują informację o decyzji dyrekcji na Szwederowie. Tam personel spotkał się z przypadkami agresywnego zachowania pacjenta.

- Trzeba jednak pamiętać, że nadal mamy do czynienia z osobami chorymi. One wymagają naszej pomocy - mówi jeden z pracowników.

Zdaniem Andrzeja Zielińskiego, dyrektor placówki przy ul. Ogrody decyzja szefostwa NZOZ-u na Konopnickiej jest zgodna z prawem.

- Przepisy dają nam możliwość skreślenia pacjenta. Nie skorzystaliśmy z niej - twierdzi dyrektor Zieliński. - Decyzja placówki to raczej zwrócenie uwagi na problem wzajemnego szacunku. Coraz częściej spotykamy się z agresywnym zachowaniami. Pacjenci mają też coraz bardzie utrudniony dostęp do usług medycznych. Skupia się to na nas. Są nerwowi i roszczeniowi, ale to już też syndrom czasu, wystarczy popatrzeć, co się dzieje w sklepach.

Ekipy ratowników z ostrego dyżuru nie mogą wykreślić z rejestru pacjentów.

- Zdarzają się, takie sytuacje jak ostatnio, ze pacjent kopnął i to kilka razy, pielęgniarkę w brzuch. Bardzo dotkliwie, dlatego wezwaliśmy policję - opowiada Kamila Wiecińska ze szpitala im. Biziela.

Dlatego szpitale zatrudniają ochroniarzy. Mają pilnować nie tylko, aby nie dochodziło do kradzieży, ale czasem na pomoc wzywa ich personel medyczny.

- Mogą pod nadzorem lekarza zastosować środki przymusu bezpośredniego. Czasem chodzi tu po prostu o przytrzymanie pacjenta - dodaje Kamila Wiecińska.

Emocje na pogotowiu

W pogotowiu ratunkowym pierwszym ogniwem, które spotyka się z agresją, jest dyspozytor na dyżurce. - Nasłucha się czasami różnych epitetów. Na szczęście większość pacjentów zachowuje się z umiarem. Rozumiemy emocję rodzin chorych albo świadków wypadków, które są w szoku, bo widzą krew, agonię bliskich - mówi Tadeusz Stępień, dyrektor usług medycznych w Wojewódzkiej Stacji Pogotowia Ratunkowego.

Na niebezpieczeństwo narażone są ekipy ratunkowe. Zdarzyło się już, że interweniujący lekarze zostali przewróceni, kopnięci czy opluci.

- Są jednak takie przypadki agresji wobec lekarza, że nic nie można zrobić. Czekamy wtedy na policję - dodaje dyrektor Stępień.

Kto tu łamie prawo?

Tymczasem decyzja dyrekcji NZOZ przy ul. Konopnickiej w praktyce nie ma znaczenia.

- W umowach z nami nie ma możliwości wykreślenia z rejestru pacjentów. Można uznać to nawet za odmowę świadczenia - komentuje Barbara Narocka z bydgoskiego NFZ. Jeszcze bardziej zdecydowanie określa to Regina Politowicz, dyrektor wydziału zdrowia bydgoskiego ratusza: - Dyrekcja przychodni powinna zdjąć wywieszkę, ponieważ łamie w ten sposób prawo.

Źródło: express.bydgoski.pl

express.bydgoski.pl

Twoja reakcja na artykuł?

Aby dodać komentarz, zaloguj się!

 

Don't have an account yet? Register Now!

Sign in to your account