Zaloguj
x
x
Zarejestruj
x


Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna
 

Mijają dwa miesiące odkąd karetki pogotowia w powiecie dąbrowskim obsadzane są przez zaledwie dwuosobowe załogi. Pracownicy pogotowia alarmują, że nie są w stanie nieść skutecznej pomocy. Wszystkie tegoroczne próby reanimacji zakończyły się niepowodzeniem. Coraz częściej pogotowie musi do pomocy wzywać... straż pożarną.

Ratownicy medyczni z Powiśla przekonują, że sprawdził się czarny scenariusz, przed którym ostrzegali tuż przed wprowadzeniem redukcji załóg karetek. Według nich w dwuosobowym składzie nie mogą w wielu przypadkach nieść skutecznej pomocy.

- Morale załogi spadło, sytuacja jest dramatyczna. Wyjeżdżając do ciężkich przypadków mamy świadomość, że we dwójkę nie będziemy w stanie uratować życia - mówi dobitnie jeden z ratowników medycznych na Powiślu, który chce zachować anonimowość.

Niepowodzenie reanimacji
Na Powiślu Dąbrowskim stacjonują dwie karetki pogotowia. Jedna przy szpitalu w Dąbrowie Tarnowskiej, druga - w remizie OSP Szczucin. Ratownicy medyczni wyliczyli, że od początku roku już kilkanaście razy wyjeżdżali do pacjentów, u których nastąpiło zatrzymanie krążenia. Niestety, we wszystkich przypadkach reanimacja zakończyła się niepowodzeniem.

 

- W składzie trzyosobowym istniałoby wysokie prawdopodobieństwo, że któraś byłaby skuteczna - zaznacza pracownik pogotowia.

Nasi rozmówcy podkreślają, że najgorzej sytuacja wygląda, gdy czynności ratujące życie należy wykonać w trakcie transportu do szpitala. - Kiedy jedna osoba siedzi za kierownicą, jedna para rąk ratujących ludzkie życie niewiele może zdziałać - mówią. - "Kto w tym czasie zajmie się zabezpieczeniem pacjenta oddechowo, a przecież trzeba jeszcze wykonać wkłucie, nabrać leki i podać je pacjentowi? Co z intubacją, jeśli jest konieczna, co z monitorowaniem pacjenta, i defibrylacją? Jak przy tym wszystkim pozostawać w łączności z dyspozytornią? Kto to wszystko ma zrobić?" - czytamy w dramatycznym liście otwartym dąbrowskich ratowników skierowanym do samorządowców z Powiśla.

To nie wszystko, bo dwaj obciążeni sprzętem medycznym ratownicy mają trudności nawet z tym, aby przetransportować chorych do karetki. Nieraz nie daliby rady bez odsieczy strażaków. Od początku roku strażacy interweniowali już dziewięć razy w takich przypadkach.

Za cały ubiegły rok wyjazdów do pomocy ratownikom medycznym zanotowali ledwie pięć. - To głównie dotyczy przypadków, gdy pacjent jest otyły i trzeba go znieść z wysokiego piętra lub trudnego terenu - zaznacza st. kpt. Daniel Misiaszek, oficer prasowy PSP w Dąbrowie Tarnowskiej.

Czytaj wiecej: gazetakrakowska.pl

Twoja reakcja na artykuł?

Dodaj komentarz

Komentuj, Nie obrażaj!

Uwaga! Komentarze są prywatnymi opiniami Czytelników, za które redakcja nie ponosi odpowiedzialności. Jeśli jakikolwiek komentarz narusza obowiązujące prawo lub zasady współżycia społecznego, prosimy o kontakt. KONTAKT


Kod antyspamowy
Odśwież

 

Don't have an account yet? Register Now!

Sign in to your account