Zaloguj
x
x
Zarejestruj
x

Forum Ratownicze
Galeria ratownicza
Komentarze użytkowników
Przeszukuj - Kategorie
Artykuły
Przeszukuj - Tagi
Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna
 

Przynajmniej raz w tygodniu ratownik medyczny zostaje zaatakowany przez pacjenta lub członka jego rodziny. Może tylko się bronić, bo po zgłoszeniu na policję agresor wszystkiego się wypiera. Jego zapał może osłabić informacja, że wszystko, co robi, nagra kamera. Tego właśnie chcą ratownicy medyczni. Policjanci taki system już sobie chwalą.

Zdemolowali karetkę, zniszczyli sprzęt i pobili ekipę ratowników. Tak wyglądały dwie interwencje łódzkiego pogotowia tylko jednego dnia pod koniec 2018 roku. Każdy z tych pacjentów twierdził, że potrzebuje pomocy, po czym w karetce nie przebierał w słowach i czynach. Zniszczyli defibrylator warty 70 tys. zł i ranili ratownika. Inna wizyta skończyłaby się poważnym okaleczeniem łódzkiego ratownika po tym, jak pacjent, któremu ratował życie, próbował wbić mu nóż w plecy. Sytuacji, kiedy łódzcy ratownicy musieli prosić o pomoc policję, w ubiegłym roku były aż 42.

Agresywni pacjenci w karetkach Skala agresji pacjentów jest coraz większa. Ale mimo że zgłaszają takich delikwentów na policję, sprawy albo kończą się umorzeniem ze względu na niską szkodliwość społeczną czynu, albo w ogóle nie są wszczynane.

 

Dlatego ratownicy chcą ochrony. Takiej, z jakiej już dziś korzystają policjanci, czyli kamizelek z minikamerą. Wśród inicjatorów pomysłu byli ratownicy medyczni z Poznania. – Nie chodzi nam o obligatoryjne używanie kamer, bo pacjenci nie rozmawialiby z nami szczerze, gdybyśmy nagrywali wszystko, co robimy. Często jednak interweniujemy w miejscach, do których człowiek nie ma ochoty nawet zaglądać. My wiemy, że tam są awantury i wtedy warto taką kamizelkę na siebie założyć. Tak samo w przypadku interwencji w tłumie, który jest agresywny wobec nas, bo mężczyzna, który idzie do nas z rozbitą butelką, to nie jest pacjent, tylko bandyta. Jeśli ma siłę nas zaatakować, to jego życiu nie zagraża niebezpieczeństwo – mówi Robert Judek, ratownik i rzecznik pogotowia w Poznaniu.

Czytaj więcej: https://dzienniklodzki.pl

Dodaj komentarz

Komentuj, Nie obrażaj!

Uwaga! Komentarze są prywatnymi opiniami Czytelników, za które redakcja nie ponosi odpowiedzialności. Jeśli jakikolwiek komentarz narusza obowiązujące prawo lub zasady współżycia społecznego, prosimy o kontakt. KONTAKT


 

Don't have an account yet? Register Now!

Sign in to your account