Zaloguj
x
x
Zarejestruj
x

Forum Ratownicze
Galeria ratownicza
Komentarze użytkowników
Przeszukuj - Kategorie
Artykuły
Przeszukuj - Tagi
Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna
 

Chciał obciąć głowy. Był agresywny. Mężczyznę obezwładniła policja. Właśnie do sądu trafił akt oskarżenia w tej sprawie.

Podobnych zdarzeń przybywa. Karol G. ma 36 lat. Z zawodowym wykształceniem. Bezrobotny. Znany doskonale policji z wielu rozmaitych interwencji. To on wezwał pogotowie na ul. Targową w Czersku. Jest tam budynek komunalny. Policjanci, strażacy i pracownicy pogotowia doskonale znają ten adres. Gdy słyszą dobrze sobie znany numer posesji, liczą się z kłopotami. I tak było niestety w tym wypadku. G. wezwał pogotowie do kompana od alkoholu. Trzeba było udzielić mu pomocy. Był ranny w rękę.

Pogotowie przyjechało, ale miało problem z podjęciem swoich obowiązków, bo G. im je wyjątkowo utrudniał. Awanturował się, był agresywny i pijany. W pijackim zwidzie nie panował nad swoimi reakcjami. Groził, że pozabija. Słowa były dosadne. Lekarz, ratownik medyczny i pielęgniarka doskonale zapamiętali, co krzyczał. - Jestem z lasu. Zaj... was! Obetnę wam głowy. Idę po piłę. Co wykrzyczał, to zrobił. Wybiegł z mieszkania. Zagrożenie było realne. Na miejscu szybko pojawili się policjanci. Obezwładnili go, G. był już w swoim mieszkaniu.

- Dopiero wtedy mogliśmy udzielić pomocy mężczyźnie, do którego przyjechaliśmy - mówi lekarz Tomasz Ossowski. Mężczyzna wymagał pomocy medycznej, został przewieziony do Szpitala Specjalistycznego w Chojnicach. Do zdarzenia doszło w sierpniu. Teraz ta sprawa wraca, bo prokurator skierował do sądu akt oskarżenia. Lekarz, ratownik medyczny i pielęgniarka będą musieli ponownie zmierzyć się z tą historią. To dla nich niezwykle trudne. Ossowski, jednocześnie właściciel NZOZ „Therapeutiki”, mówi, że zdarzenie było na tyle graniczne, że dobrze, że sprawa zostanie rozpatrzona przez sąd. Zagrożenie życia dla wszystkich było ewidentne. Nie zawsze wszystkie takie zdarzenia kończą się postawieniem zarzutów i skierowaniem sprawy do sądu. Choć powinny. W wielu przypadkach ratownicy „odpuszczają”.

Czytaj więcej: gazetalubuska.pl

Dodaj komentarz

Komentuj, Nie obrażaj!

Uwaga! Komentarze są prywatnymi opiniami Czytelników, za które redakcja nie ponosi odpowiedzialności. Jeśli jakikolwiek komentarz narusza obowiązujące prawo lub zasady współżycia społecznego, prosimy o kontakt. KONTAKT


 

Don't have an account yet? Register Now!

Sign in to your account