Zaloguj
x
x
Zarejestruj
x


Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna

ImageSzpital powiatowy w Olesnie przeszedł pozytywnie ocenę wniosku o dofinansowanie unijne projektu budowy lądowiska. Cała inwestycja została oszacowana na 1,6 mln zł. Spodziewana dotacja to 85 proc. kosztów projektu.

- 24 lutego złożyliśmy ostatnie dokumenty -mówi Janusz Kubów, z-ca dyrektora placówki- Mamy nadzieję na decyzję ministerstwa do końca marca. Jesteśmy na liście podstawowej.
Placówka nie zamierza inwestować z Szpitalny Oddział Ratunkowy, ponieważ spełnia on aktualne wymogi. W planie jest budowa dojazdów do szpitalnego oddziału ratunkowego oraz samego lądowiska dla śmigłowców. Placówka leczy rocznie ok. 10 tys. pacjentów, a w poradniach przyszpitalnych udziela ponad 20 tys. porad. Placówka prowadzi sześć oddziałów, w tym ortopedii, chirurgii ogólnej, wewnętrzny, noworodkowy i położniczy, a także SOR. Kontrakt placówki z Narodowym Funduszem Zdrowia na 2011 rok wynosi 25,6 mln zł,w roku 2009 było to 29 mln zł. Na leczenie szpitalne jest przeznaczone blisko 20 mln zł, natomiast na ratownictwo medyczne – 1,77 mln zł wobec 3,5 mln zł, w 2010 roku. W ramach leczenia szpitalnego największe umowy obejmują świadczenia z zakresu chorób wewnętrznych, chirurgii ogólnej, ortopedii, położnictwa i ginekologii, świadczeń na szpitalnych oddziale ratunkowym oraz anestezjologię i intensywną terapię. Szpital wykonuje także hemodializoterapię o wartości blisko 2 mln zł w 2011 roku. Powiat oleski zamieszkuje ok. 67 tys. osób. 

Źródło: medicalnet.pl

Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna

ImageKłopoty zdrowotne głównego bohatera seksafery w krakowskim pogotowiu ratunkowym utrudniają śledztwo CBA i wewnętrzne postępowanie. O dyspozytorze ze stacji w małopolskich Krzeszowicach zrobiło się głośno, kiedy znaleziono jego prywatny pendrive.

Były na nim pikantne, erotyczne zdjęcia dwóch kobiet - także pracownic pogotowia. Padło podejrzenie, że w zamian za seks były one faworyzowane w pracy.

Dyrekcja pogotowia zamierzała rozwiązać umowę o pracę z dyspozytorem jednak jego nagła choroba uniemożliwiła przekazanie mu wypowiedzenia. Mężczyzna nadal jest wiec pracownikiem pogotowia, podobnie jak jego dwie partnerki, które stały się bohaterkami erotycznych zdjęć.

Zwolnienie lekarskie, którym zasłania się dyspozytor utrudnia także zakończenie wewnętrznego postępowania dyscyplinarnego, dlatego dokumenty zgromadzone w tej sprawie trafiły teraz do agentów CBA. Mają oni ustalić na polecenie prokuratury, czy dyspozytor w zamian za seks oferował swoim kochankom lepsze warunki pracy. Według nieoficjalnych informacji , panie te były częściej wpisywane na dyżury a co za tym idzie zarabiały więcej pieniędzy.

Źródło: rmf24.pl

Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna

ImageStowarzyszenie Metropolia Bydgoska protestuje przeciwko przeniesieniu dyspozytorni ratownictwa medycznego do Torunia.

W poniedziałek napisaliśmy, że dyspozytorzy z Torunia będą wysyłali karetki pogotowia do zgłoszeń z Bydgoszczy i całego województwa. Taką decyzję podjęła wojewoda Ewa Mes.

W tej sprawie interweniował już u ministra spraw wewnętrznych prezydent Rafał Bruski.

We wtorek protest podnieśli też członkowie Stowarzyszenia Metropolia Bydgoska. - Za lokalizacją dyspozytorni w Bydgoszczy przemawiają nie tylko niższe koszty jej powstania, ale również potencjał techniczny i logistyczny - przekonuje Eryk Bazylczuk, przewodniczący organizacji. - Stanowiska dyspozytorów istnieją już przecież w Bydgoskim Centrum Bezpieczeństwa.

Zgodnie z postanowieniem wojewody, w Bydgoszczy ma się mieścić Centrum Powiadamiania Ratunkowego - miejsce, w którym przyjmowane będą wszystkie zgłoszenia z numerów alarmowych, a potem kierowane do właściwych służb: policji, straży pożarnej, pogotowia ratunkowego. Natomiast o wyjeździe ambulansów ma już decydować Toruń. To oznacza, że widząc wypadek na Gdańskiej, będziemy musieli zadzwonić najpierw do bydgoskiego Centrum (numer 112), stamtąd zgłoszenie zostanie przekazane do Torunia, a potem w Toruniu dyspozytor będzie musiał zdecydować, skąd wysłać karetkę, i zadzwoni po nią z powrotem do Bydgoszczy.

Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna

ImageWojewódzka Stacja Pogotowia Ratunkowego w Szczecinie przekazała dzisiaj Wodnemu Ochotniczemu Pogotowiu Ratunkowemu sześć nowoczesnych urządzeń do półautomatycznego masażu serca.

Sześć defibrylatorów o łącznej wartości ponad 60 tysięcy złotych zasili dwie stacje WOPR na terenie naszego województwa. Część z nich trafi do szczecińskiego oddziału, zaś reszta do gryfickiego.

- Przekazujemy ten sprzęt kolegom po fachu, ponieważ jest nam już niepotrzebny i szkoda by się marnował. Nasza stacja cały czas się rozwija. Z roku na rok mamy coraz lepszy sprzęt – powiedział dr Roman Pałka, dyrektor Wojewódzkiej Stacji Pogotowia Ratunkowego w Szczecinie. – Wcześniej nasi ratownicy pracowali na tych właśnie urządzeniach. Teraz pracują na defibrylatorach, które mają możliwość przesyłania zapisu EKG bezpośrednio do ośrodków kardiologii inwazyjnej na terenie naszego województwa. Podczas akcji reanimacyjnych urządzenia spisywały się rewelacyjnie. Teraz wymieniliśmy we wszystkich akumulatory i postanowiliśmy przekazać ratownikom WOPR-u. Te kilka sztuk znacznie ułatwi im pracę.

Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna
Image Łódzki szpital im. Kopernika może przyjąć trzech Japończyków, którzy będą potrzebowali przeszczepu szpiku kostnego. Taką deklarację placówka przesłała do Europejskiego Towarzystwa Hematologicznego, które na prośbę japońskiego rządu sprawdza, które szpitale Unii Europejskiej mają odpowiedni sprzęt do ewentualnego leczenia po napromieniowaniu.

W każdej chwili szpital im. Kopernika będzie w stanie rozpocząć nowoczesne i profesjonalne leczenie-zapewnia dyrektor Wojciech Szrajber. Na napromieniowanych pacjentów czekają pojedyncze, specjalnie wyposażone sale.Cała istota tej sali tkwi w ścianach i w suficie, w typie farb. Tam są zainwestowane miliony złotych w odpowiednie typy nawiewów, czy filtrów. Chodzi o to, żeby żaden mikrob się tam nie wkradł i nie zabił tego człowieka, skoro on własnej odporności nie ma - tłumaczy.

Jeszcze nie wiadomo, czy za leczenie miałby zapłacić japoński, czy polski rząd. Jednak zdaniem dyrektora, jest to sprawa drugorzędna. Najważniejsze, żeby chory dostał pomoc medyczną nawet w dalekiej Europie, gdyby z liczbą poszkodowanych nie radziły sobie państwa sąsiadujące z Japonią.

Źródło: rmf24.pl

 

Don't have an account yet? Register Now!

Sign in to your account