Zaloguj
x
x
Zarejestruj
x


Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna

ImageAle na razie tylko w ramach szkoleń. Zanim załoga rozpocznie dyżury nocne, najpierw trzeba m.in. przeszkolić strażaków, którzy w każdej z gmin będą z ziemi pomagać pilotom w lądowaniu.

Nowoczesny eurocopter w płockiej bazie LPR stacjonuje od czerwca ub.r. Wcześniej, gdy na ratunek latał wysłużony 30-letni Mi-2, o lotach nocnych nie było nawet mowy. Taka możliwość pojawiła się dopiero w momencie gdy do Płocka przyleciała nowa maszyna.

W tej chwili załoga pełni dyżury od świtu do zmierzchu. Ale loty wieczorne po zachodzie słońca już się odbywają. Tyle że nie są to jeszcze kursy ratunkowe.

- Latanie w nocy jest bardzo wymagające - mówi rzeczniczka prasowa Lotniczego Pogotowia Ratunkowego Justyna Sochacka. - Nie widać wtedy choćby linii wysokiego napięcia. Zanim rozpoczną się dyżury nocne, musi być spełnione wiele warunków. Wyszkolenie pilotów i reszty załogi to jedno. W tej chwili szkolenie przechodzą także strażacy.

Nocą, inaczej niż w ciągu dnia, eurocopter nie będzie latał dokładnie na miejsce wypadku czy w pobliże domu chorego. - Każda z gmin musiała wyznaczyć miejsce na lądowisko dla śmigłowca - wyjaśnia Justyna Sochacka. - Strażacy, za pomocą reflektorów samochodowych albo przenośnych, będą je musieli odpowiednio oświetlić i za pomocą gestów rąk naprowadzić maszynę. Będą także musieli odpowiednio zabezpieczyć lądowisko. To właśnie tego uczą się w tej chwili.
Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna

Image17 czerwca ub.r. na targowisku miejskim 58-letni mężczyzna przewrócił się, uderzył głową o beton i stracił przytomność.

Ocuciło go pogotowie. Ratownik medyczny Tomasz S. uznał, że nie są konieczne dalsze badania tomograficzne. Stan mężczyzny jednak pogorszył się, mimo wezwania kolejnej karetki zmarł. Prokuratura twierdzi, że ratownik nie udzielił właściwej pomocy i skierowała do sądu akt oskarżenia. Tomaszowi S. grozi pięć lat więzienia.

Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna

ImagePhysio Control wyposażył w defibrylatory Lifepak około 800 karetek na 1,4 tys. funkcjonujących w Polsce. Sieć medycznych stacji odbiorczych w systemie Lifenet zwiększyła się do 55. Łącznie 200 defibrylatorów na 80-ciu SOR-ach może transmitować dane w systemie.

System pozwala na zdiagnozowanie stanu pacjenta jeszcze w warunkach przedszpitalnych i skierowanie do najbliższego oddziału kardiologii interwencyjnej, jeśli konieczne jest wykonanie zabiegu angioplastyki. Ratownicy mogą już na tym etapie podać odpowiednie leki, a równocześnie chory może być bezpośrednio przetransportowany do ośrodka specjalistycznego, z pominięciem wykonywania dodatkowych badań w szpitalu rejonowym.

Według firmy w systemie następuje pełne odwzorowanie stanu faktycznego pacjenta z eliminacją zakłóceń i szumów. System umożliwia archiwizowanie transmisji w pamięci (na dysku komputera) wraz z komentarzami lekarza oraz retransmitowania ich do innych miejsc (stacje Lifenet, fax, komunikatory, Internet). Dane z defibrylatorów z ponad 41 procent zakontraktowanych karetek mogą być transmitowane do medycznych stacji odbiorczych.
Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna
ImageSzpital w Chodzieży transportował schorowaną staruszkę nie karetką, lecz fiatem Punto. Kobieta cierpi na niewydolność płuc i serca. Bardzo często musi korzystać z aparatu tlenowego. Nie sposób więc zrozumieć zachowania lekarzy, którzy zgodzili się ją wysłać samochodem osobowym bez odpowiedniego wyposażenia - informuje program "Prosto z Polski".

Trafiła do szpitala w stanie ciężkim. Zwolniona została w "stanie zadowalającym" i zawieziona do domu, ale zamiast karetki transportowana była osobowym fiatem.

- Nie było przeciwwskazań, by transport chorej odbywał się samochodem osobowym – usprawiedliwiał decyzję szpitala zastępca dyrektora.

Źródło: wiadomosci.onet.pl

Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna

ImageOgromny niepokój i poczucie zagrożenia wśród lekarzy z oddziałów noworodkowych na całym Pomorzu wywołał komunikat wywieszony wczoraj na stronie pomorskiego NFZ. Dyrekcja oddziału informowała w nim lekarzy, że ze względu na brak zabezpieczenia transportu sanitarnego karetką typu N na terenie województwa, istnieje możliwość skorzystania z pomocy lotniczego pogotowia ratunkowego.

Ordynatorzy oddziałów zrozumieli go jednoznacznie - karetka "N" przestaje jeździć, do noworodka w stanie zagrożenia życia wzywać należy śmigłowiec sanitarny. Doktor Alina Bielawska-Sowa, wojewódzki konsultant ds. neonatologii, uspokaja - co prawda karetka "N" nadal nie ma kontraktu, ale przewozy ciężko chorych są i będą realizowane.

Tymczasem pomorski NFZ tłumaczy: chcieliśmy tylko przypomnieć lekarzom, że mają alternatywę. Gdańsk, obok Warszawy i Szczecina, jest jednym z trzech miast w Polsce, w których dyżuruje sanitarny helikopter wyposażony w inkubator z zespołem specjalistów na pokładzie. 

- Komunikat pomorskiego NFZ wywołał ogromne zamieszanie i sprowokował lawinę protestów ze strony lekarzy - przyznaje Jerzy Karpiński, dyrektor Wydziału Zdrowia UW w Gdańsku.
Ordynatorzy z terenowych szpitali, nieprzygotowanych do ratowania życia, martwią się o swoich najmniejszych pacjentów, którzy mogą zostać bez pomocy.

 

Don't have an account yet? Register Now!

Sign in to your account