Zaloguj
x
x
Zarejestruj
x

Forum Ratownicze
Galeria ratownicza
Komentarze użytkowników
Przeszukuj - Kategorie
Artykuły
Przeszukuj - Tagi
Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna
ImageKrótszy czas dojazdu karetek do pacjentów oraz częstsze korzystanie ze śmigłowców Lotniczego Pogotowia Ratunkowego - to niektóre z założeń nowego planu ratownictwa medycznego dla Mazowsza. Zmiany zaczną obowiązywać w lipcu br. - poinformował urząd wojewódzki.

Reorganizacja mazowieckiego systemu ratownictwa ma przebiegać dwuetapowo. W pierwszym okresie liczba rejonów operacyjnych na terenie województwa zostanie zmniejszona z 43 do 29, co oznacza jednoczesne zwiększenie ich obszaru. Gminy i miejscowości mają być przyporządkowane do rejonów według kryterium najszybszego dojazdu karetki. Docelowo – od lipca 2012 r. – rejonów ma być dziewięć.

Zatwierdzony przez minister zdrowia Ewę Kopacz plan ratownictwa oznacza też zwiększenie liczby karetek pozostających w dyspozycji w godzinach 7 - 19 oraz 10 - 22. Mniej natomiast ma być karetek nocnych, bo najwięcej wezwań odnotowuje się w ciągu dnia. Karetek, jak obecnie, będzie 188; więcej jednak – o 20 – będzie miejsc, w których oczekują one na wezwanie. Dzięki temu ma się skrócić czas dojazdu do pacjentów.

Plan przewiduje również zmniejszenie liczby dyspozytorni. Początkowo będzie ich 29. Docelowo centrów powiadamiania ratunkowego ma być 5: w Warszawie, Radomiu, Ostrołęce, Siedlcach i Płocku. Każdy punkt odbioru zgłoszeń ma dysponować większą liczbą zespołów ratownictwa medycznego niż do tej pory, co ma ułatwić wykorzystanie sąsiednich zespołów w przypadku, gdy najbliższy będzie zajęty. To z kolei ma pozwolić na lepszą koordynację działań, np. gdy do zdarzenia trzeba będzie wysłać większą liczbę karetek.

Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna
ImageSzpitale wykazują coraz większą konsekwencję w ściąganiu odpłatności za świadczenia udzielone w sytuacji, kiedy "jedyną i bezpośrednią przyczyną (...) było zdarzenie spowodowane stanem nietrzeźwości". Choć pacjenci nawet przychodzą się wykłócać, nie zamierzają rezygnować i proponują zero tolerancji w przypadkach zawinionych przez takie osoby.

Gazeta Krakowska opisuje przypadek mężczyzny, który został pobity na imprezie. Przyjechał taksówką do Szpitala Uniwersyteckiego w Krakowie, gdzie po zszyciu łuku brwiowego otrzymał rachunek w wysokości 450 zł. Pacjent protestuje przeciw takiej decyzji szpitala, podkreślając, że jest ubezpieczony, a w zdarzeniu był ofiarą.

Szpital powołał się w tym przypadku na art. 33 pkt. 4 ustawy o zakładach opieki zdrowotnej, który mówi, że „Za świadczenia zdrowotne udzielone osobie znajdującej się w stanie nietrzeźwości publiczny zakład opieki zdrowotnej pobiera opłatę niezależnie od uprawnień do bezpłatnych świadczeń zdrowotnych, jeżeli jedyną i bezpośrednią przyczyną udzielonego świadczenia było zdarzenie spowodowane stanem nietrzeźwości tej osoby”.

Zawinił, nie zawinił...
Jolanta Pulchna, rzecznik Małopolskiego Oddziału Wojewódzkiego NFZ przyznaje, że przepis zostawia zbyt dużo przestrzeni do interpretacji.

– Nie zawsze jednak mamy do czynienia z tak „jedyną i bezpośrednią przyczyną” jak na przykład wtedy, gdy nietrzeźwy przejdzie na czerwonym świetle przez ulicę i ulegnie wypadkowi samochodowemu – mówi portalowi rynekzdrowia.pl Jolanta Pulchna.

W opinii rzecznik MOW NFZ, trudności może również nastręczać interpretacja przypadku pacjenta Szpitala Uniwersyteckiego w Krakowie. Pobicie mogło przecież zdarzyć się bez względu na spożycie alkoholu, a wtedy pacjent ma prawo skorzystać z pomocy medycznej.

– W takich sytuacjach placówka ma obowiązek zbadać okoliczności: czy są oznaki pobicia, czy osoba, której udzielono pomocy w SOR zgłosiła pobicie policji. Tylko w ten sposób można stwierdzić z dużym prawdopodobieństwem, czy rzeczywiście tą jedyną i bezpośrednią przyczyną udzielonego świadczenia było zdarzenie spowodowane stanem nietrzeźwości tej osoby - przyznaje.

Anna Niedźwiedzka, rzecznik Szpitala Uniwersyteckiego w Krakowie, wyjaśnia, że w sytuacji, gdy pacjent trafia na SOR w stanie nietrzeźwym, lekarz na podstawie oceny jego stanu zdrowia oraz wywiadu lekarskiego podejmuje decyzję, czy pacjent zostanie obciążony rachunkiem za leczenie.

Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna
ImageNasze ekipy ratownicze, wykwalifikowani strażacy mogą pomóc po trzęsieniu ziemi w Japonii - zadeklarował w piątek (11 marca) premier Donald Tusk. Jak dodał, czekamy na odpowiedź rządu japońskiego, czy taka pomoc będzie potrzebna.

Jak zaznaczył premier, Polska jest gotowa do świadczenia pomocy w skali, jaka jest dostępna, na tyle, na ile mamy możliwości.

– Dotyczy to ekip ratowniczych, strażaków, którzy są wykwalifikowani i mają sprzęt i umiejętności, które są przydatne w takich sytuacjach, czekamy tylko na odpowiedź ze strony rządu Japonii, czy taka potrzeba będzie. Jesteśmy przygotowani do takiej akcji solidarności – powiedział premier, który w piątek przebywał na szczycie UE w Brukseli.

Poinformował, że przesłał do premiera Japonii list kondolencyjny. "Pozostaje nam wierzyć, że rozmiary strat nie będą katastrofalnie duże, chociaż informacje i zdjęcia, jakie przychodzą z Japonii robią rzeczywiście druzgocące wrażenie" - powiedział Tusk.

Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna

ImageFirmie z Sosnowca, zajmującej się wyszukiwaniem sponsorów m.in. dla szpitali czy hospicjów, zarzuca się, że czerpie zyski z pośrednictwa - za pieniądze darczyńców kupuje materiały medyczne dla szpitali.

Części sponsorów nie podoba się to, że sosnowiecka firma Alfa-Med zarabia na pomaganiu szpitalom. Pod wpływem krytyki ze współpracy z firmą wycofał się Wojewódzki Szpital Dziecięcy w Bydgoszczy i Powiatowe Centrum Zdrowia w Malborku.

Ale są też zadowolone placówki. Bogumiła Kluba, dyrektor Alfa-Med, odsyła nas do strony internetowej firmy i zamieszczonych rekomendacji.

- Jako firma medyczna działamy od ponad 10 lat. Dostarczamy placówkom artykuły medyczne jednorazowego użytku. Uzgadniamy z ich dyrekcjami, czego potrzebują i na podstawie ich upoważnienia szukamy sponsorów, którzy finansują zakupy - tłumaczy Kluba i podkreśla, że różnica w cenach nie obciąża jednostek ochrony zdrowia.

Ujawnia, że narzuty stosowane przez firmę wynoszą średnio 25-30 proc. - Związane są głównie z koniecznością korzystania z usług kurierskich i wysokimi rachunkami telefonicznymi. A proszę mi wierzyć, że pozyskanie sponsora nie jest łatwe. Trzeba wykonać 20-30 telefonów, żeby jednego namówić - mówi dyrektor Kluba.

Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna

ImageDorota Gardias, przewodnicząca OZZPiP, zwraca uwagę na skutki wprowadzenia umów cywilno-prawnych dla pielęgniarek i położnych.

Przewodnicząca Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych na antenie radia TOK FM powiedziała, że w pakiet ustaw zdrowotnych niesie ze sobą dużo niejasności i niebezpieczeństw na przyszłość. Zwróciła uwagę na „szeroki wachlarz możliwości wprowadzenia umów cywilno-prawnych dla grupy zawodowej pielęgniarek i położnych", które określiła jako "umowy śmieciowe”.

- Aby utrzymał się pracodawca i jego spółka przetrwała trochę dłużej, przynajmniej do następnych wyborów, zmniejszy on ilość pielęgniarek, a pielęgniarki, które pozostaną, będą obciążone większą liczbą godzin pracy. Już tak jest w spółkach, więc wiemy, co się będzie działo - pielęgniarki pracują  od 200 do 300 godzin w miesiącu i to doprowadzi do tego, że zmęczona pielęgniarka może popełnić błąd - powiedziała Dorota Gardias.

Podkreśliła też, że umowy cywilno-prawne to „mniejsze w przyszłości emerytury oraz nie odprowadzany ZUS”.

 

Don't have an account yet? Register Now!

Sign in to your account